niedziela, 31 lipca 2016

KOLEKCJA CASE

 Hej! Czy dla Was niedziela też jest najgorszym dniem tygodnia? Dodatkowo za oknem brzydkie chmury i zero słońca. Najchętniej dolewałabym sobie co godzinę kubek gorącej kawy, byle powieki przestały być tak ciężkie! A jak u Was? Mam nadzieję, że piękna pogoda i słoneczko. Może jakiś wakacyjny wyjazd? Zapraszam na nowy post, a ja lecę przygotowywać obiad. Miłego :)



 Przychodzę dzisiaj z postem o mojej kolekcji case'ów. Mam na ich punkcie bzika i co chwilę domawiam kolejne. Nie jest to imponujący zbiór, ale nowy telefon zakupiłam kilka miesięcy temu, dlatego dajce mi jeszcze trochę czasu ;> Może którejś z Was wpadnie w oko coś ciekawego. Oczywiście większość została zakupiona na aliexpress (kocham). 


 Ten został zakupiony w przypadkowym centrum chińskim z tego względu, że potrzebowałam na już czegoś co ochroni mój telefon. Jest wykonany z plastiku. Kosztował około 12 zł.



 Jest to jeden z ostatnich wyprzedażowych nabytków. Lekki, silikonowy z Tally Weijl. Koszt- 9 zł.


 Wakacyjny zwyklaczek z łapaczem snów. Również silikonowy. Koszt- 1$.



 Piękny ażurowy case wykonany z plastiku. Mimo, że ślicznie wygląda to bardzo rzadko go noszę, ponieważ ciężko go ściągnąć z telefonu. Koszt- 1$.


 Jeden z moich ulubieńców. Pączki + oczy 3D wyglądają przesłodko. Jest plastikowy, jednak bardzo łatwo go założyć jak i zdjąć. Koszt- 2$.


 Klasyczny "marmurkowy" case. Jest bardzo neutralny. Silikonowy. Koszt- 1$.



 Mój ostatni zakup. Trafiłam na niego na wyprzedażach za 10 zł w Bershce. Mimo, że jest duży i dość ciężki nie mogłam się powstrzymać! Jest uroczy.



 Tę przesłodką myszkę również dorwałam na Aliexpress. Jest silikonowa, lekka, dobrze trzyma telefon. Koszt- 2$.










środa, 27 lipca 2016

ULUBIONE TANIE MATOWE POMADKI

 Matowe pomadki. Na pewno o nich słyszałaś. Wparowały z impetem na półki drogerii i zawojowały serca kosmetykoholiczek (?). Sama je uwielbiam, a to dlatego, że z reguły są trwałe. Nie posiadam jakiejś pokaźnej ilości, ale chciałabym pokazać Wam swoje ulubione, które noszę najczęściej. Staram się nie kupować kosmetyków "na ilość", chociaż je kocham, ubóstwiam i uwielbiam. Ale bez zbędnego gadania, zapraszam Was do notki.




Golden Rose Velvet Matte


 Czy któraś z Was jeszcze o niej nie słyszała? Raczej nie. A co mnie skusiło do zakupu? Przede wszystkim cena (około 12 złotych) oraz szeroka gama kolorystyczna, którą wkleję Wam na dole.

Sama posiadam, niestety, tylko jeden kolor. Jednak na pewno skuszę się na kilka innych. Odcień, który mam to 02. Bardzo ładny przybrudzony róż z domieszką fioletu. Jak na matową pomadkę jest bardzo kremowa, wręcz sunie po ustach. Jeśli chodzi o krycie to jedna warstwa zdecydowanie wystarczy. Może nie ma rewelacyjnej trwałości, ale zawsze możemy ją sobie wrzucić do torebki, prawda? :) 







  Lovely Extra Lasting







 Z serii Extra Lasting posiadam dwa kolory. Bardzo od siebie różne. Nr 1 to (tak, znowu) brudny róż z odrobiną fioletu. Nr 3 to krwista, pięknie wyglądająca na ustach, czerwień. Oba uwielbiam! Nie są to typowe pomadki, ponieważ nakłada się je aplikatorem, który raczej kojarzy nam się z błyszczykiem. Konsystencja jest dość gęsta i szybko schnie, co utrudnia nakładanie produktu. Minusem jest ich gama kolorystyczna, ponieważ (z tego co wiem) dostępne są tylko TRZY kolory. Cena 10 złotych.







Bell Moroccan Dream Matte Liquid Lips


 Mój ostatni zakup. A wiecie gdzie ją dorwałam? W Biedronce (tam już chyba znajdziemy wszystko). Kosztowała niecałe 10 złotych, więc wzięłam ją aby wypróbować to "cacuszko". Kolor w stylu Kylie Jenner, bardzo neutralny. I co? Zakochałam się w niej i na pewno niebawem pobiegnę po inne kolory. Trwałość? 10/10. Trzymała się na moich ustach od godziny 10 do 21 bez żadnego poprawiania. Nie wysusza ust. Ma świetne krycie. Jest to zdecydowanie mój numer 1. Z całego serca Wam polecam!



 A może Wy polecicie mi swoje ulubione matowe pomadki? Chętnie przetestuję coś nowego, a nie ukrywam, że marzą mi się jakieś ciemne kolory, idealne na jesień :) Miłego!